Do wszystkich natarczywych, pośmierdujących, zapijaczonych żulików, dopraszających się o wsparcie finansowe w celu wiadomym:
Nie jestem żadną cholerną koleżanko. W ogóle nie przypominam sobie, abyśmy kiedykolwiek zawarli znajomość, więc nie rozumiem, dlaczego jesteśmy na ty.
Zrozumienie której części zdania Nie mam pieniędzy może sprawiać wyraźną trudność? Mam wadę wymowy?
Nie, żaden z moich kolczyków nie posiada jakiegoś przemyślnie skonstruowanego schowka na drobniaki, więc wszelkie komplementy pod ich adresem mijają się z celem. Podobnie jak opiewanie błękitu mych – skądinąd zielonych – ócz i nieodpartego uroku innych moich szczegółów anatomicznych.
Nic mi nie wiadomo o żadnej skarbonce, sprytnie wbudowanej w którykolwiek z moich dreadów. Nie, nie zamierzam w najbliższym czasie się ich pozbywać. Tak, będę nosić je na pokaz, z czystego, niczym nieuzasadnionego pozerstwa. Właśnie po to z okazji ich pierwszych urodzin władowałam w nie dwie paczki drogiego jak pies plastiku, w związku z czym pomysł, abym opatrzyła się w jakimś widocznym miejscu etykietką: Uwaga! Produkt łatwopalny! wydaje się być całkiem rozsądny. Tak, doskonale się orientuję, co sądzą na ten temat prawdziwi rasta. I Bob Marley też. Nie, nie palę zielska, nie słucham reggae i nie mam zamiaru się luzować.
I nie, nie jestem, kurwa, pozytywna. Spadać!


powiało poznańskim klimatem rozrzutności ;]
na szczęście przeczytałaś przewodnik o >Semantyce libacji alkoholowych< więc znasz wszystkie czułe punkty ww. podmiotów ;P
A tłumaczyłem : nie pij tyle kawy, nie pij tyle mówię! A Ty nic i wybuchłaś; otwarłaś i pojechałaś…
Nabuzowana kofeiną rozwydrzona nastolatka in spe. No już, taś taś spokojnie. Nie jesteś pozytywna, jesteś zua, mhroczna i przygnębiona. Możesz nawet zostać emo, chcesz? ;>
Nie chcę być emo, ich nikt nie szanuje i nikt nie rozumie //_v
zawsze podejrzewałam, że drobne chowasz sprytnie w kolczykach… Ty, Ty jedna wielka skarbonko ;p