Co roku, tuż przed urodzinami, nachodzi mnie głęboka wewnętrzna potrzeba poczynienia kilku rewolucyjnych postanowień, dzięki którym moje dalsze życie ma szansę stać się: lepsze/ ciekawsze/ spokojniejsze/ bardziej uporządkowane/ mądrzejsze/ sensowniejsze (*niepotrzebne skreślić). A w związku z tym, że do sądnego dnia rozstania się z liczbą, oznaczającą dumną połowę wieku wieszczego, został mi już zaledwie miesiąc, i to niecały, powoli zaczyna ogarniać mnie lekka panika. Którą potęguje jeszcze coraz wyraźniejsza świadomość upływu lat. Moich, co najgorsze.
Jak co roku obiecuję sobie zatem, że wreszcie spoważnieję. Przestanę zachowywać się jak kapryśny, marudny dzieciak, który wieczorami domaga się bajek i w końcu – że tak się zgrabną parafrazą posłużę – dorosnę do swych lat. Pierwszym krokiem w tym kierunku mogłoby stać się na przykład zawarcie dożywotniego paktu o nieagresji z nieszczęsnymi gołębiami – opatrzonego pokorną i pełną skruchy obietnicą, że zostawię je w spokoju i nie będę ich więcej straszyć. Ostatecznie to przecież nie ich wina, że mają takie śmieszne, wstrętnawe, koślawe łapki i głupawo kiwają główkami, gdy drepczą po chodniku, prawda?
Zaniecham także dalszych rozmów z różnorodnymi elementami materii nieożywionej, przypadkowo napotykanymi kotami oraz dreadami. Przy okazji powstrzymam się od wymyślania imion tym ostatnim, żywię bowiem niejasne podejrzenie, że nazywanie kołtunów na swojej głowie Fagocytem, Sorajtem, Chudziaczkiem, Panem Kulkiem czy Kwarkiem nie świadczy na ogół najlepiej o kondycji psychicznej nazywającego.
Przestanę puszczać bańki mydlane na przystanku tramwajowym przed uczelnią i pokwikiwać radośnie na widok ruchomych schodów. Jednocześnie obiecuję też przyhamować nieco swoje zapędy małego podróżnika, który rzeczonymi schodami obowiązkowo odbyć musi ze trzy rundki wte i wewte. Dorosłej, statecznej babie, jaką już niebawem zamierzam się stać, takie zachowanie stanowczo nie przystoi.
Okiełznam również nieco swą rozbuchaną potrzebę przekształcenia najbliższego otoczenia w prywatne zoo i przestanę znosić do domu pluszaki, wygrzebywane pokątnie gdzieś w second-handach. Zapamiętać: psy-maskotki nie mogą mieć smutnych oczu. Podobnie jak szopy, wombaty i tygrysy. Kropka.
Porzucę smarkatą wiarę w skarpetkowe niebo, do którego trafiają świętej pamięci grzeczne skarpetki, podziurawione przez podłe krasnoludki (nota bene te same wredne kurduple, w chwilach wolnych od wygryzania dziur, trudnią się też na boku wypijaniem po tajniacku mojej maślanki, chowaniem okularów i wciskaniem ich w najdziwaczniejsze miejsca oraz dopisywaniem stron do czytanych lektur).
I wreszcie: nauczę się konsumować posiłki jak przyzwoity człowiek. Bez unurzania się dzika świnka, która wyjada ciastka z ciastek z nadzieniem i rurki z rurek z kremem po to, aby to, co najpyszniejsze, zostawić na sam koniec. Koniec z tym! Basta!
•
Już niebawem. A tymczasem, w ramach przygotowań do nadchodzącej dojrzałości i odpowiedzialności, zamierzam oderwać się od rozmaitych, czyhających na mnie przyjemności i przyjemnostek i w akcie pokory spędzić cały, zaczynający się już dzisiaj długi łikend, na pisaniu Bardzo Mądrej Pracy.
Muszę przyznać, że póki co idzie mi świetnie. Otworzyłam Łorda, siedzę, popijam kawę i gapię się tępawo w monitor. A w tle pogrywają mi Fasolki… Hmm.
Chyba jednak odłożę to dorastanie jeszcze na czas jakiś. Może do momentu, gdy skończę okrągłe ćwierć wieku? Pracę co prawda napisać muszę, ale z tą powagą nie spieszy mi się przecież. Nie pali się.

•
Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego,
Aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego.
ale po co? :> przecież dorośli to też dzieci tyle że zabawki zmienili ;] bądź oryginalna, nie zmieniaj zabawek ;]
pozdro 600
Protestuję! Nigdy, ale to przenigdy nie waż mi się odpuścić gołębim truchłom!
ano właśnie zapomniałem, nie żebym był jakimś zwolennikiem gołębi aka srajparapeters ale… to nie ich wina że ewolucja takich ich skonstruowała że chodząc tak gibają się z głową :>
Nawet nie waż mi się dorastać! Nie teraz, kiedy ja tez wydałam dżihad tym srajcieluchom! A w ogóle, to muszę Cię wreszcie ściągnąć do Krakowa i pokazać parę gołębi tudzież ruchomych schodów^^
Życzę powodzenia w pisaniu pracy i niepowodzenia we wprowadzaniu w życie wymienionych postanowień ^^
fizjol – jeśli chodzi o kiwanie, to fakt, ewolucja była w tym wypadku wyjątkowo złośliwa. Ale czy to wystarczający powód, aby stosować jakąś taryfę ulgową wobec tych małych, wstrętnych zasrańców? Mag wie, o czym mówię ;]
Sol – łiii! A gołębi to Ci tam u Was dostatek ;> reflektuję.
charon – dziękuję za powodzenia pierwsze. Co do drugich – dlaczego moja chęć zostania wreszcie kobietą poważną jest przez wszystkich traktowana w taki niepoważny sposób? No? ;p
Gołębie są błędem tego świata. Do tego logicznym. ;P
Skarpetkowe niebo, WOW! Wzbogaciłaś gwiazdozbiór w nowe konstelacje, jak już przyglądam się w wozy i klucze – to zawsze mam podobne odczucia, teraz to ulegnie zmianie, będę widział palczaste kulfony, albo okręgi uciskowe, albo niskie sandałowce…
Love Fasolki!!! Kiedy na imprezach kończy się muzyka, kiedy zmęczenie obciąża powieki – wtedy Fasolki dają radę, na zdrowie!
Dorosnąć? Ale po co? o.O
Poza tym ani mi się waż zawierać paktów z gołębiami, toż to zuo fruwające na świecie, a fe, a fe! A psy-maskotki, tudzież inne zwierzaki, które nie mają smutnych oczu nie są takie urocze i słodkie, przeca ktoś musi je przygarnąć. Nie odrzucaj ich z powodu swoich widzimiś ;p A skarpetkowe niebo jest cudne – nie ćpaj, nie słuchaj metalu, bo kobieto bredzisz^^ Chcesz być jak terminator? No nieee ;p
Powodzenia w pisaniu mądrej pracy, a resztę sobie wybij z głowy, jak chcesz mogę Ci taki ładny młotek do tego celu pożyczyć. Już nie będę nazywała Cię oposem, tylko nie dooraastaj ;p
gonia, ale czy odstrzeliwujemy paru Homo sapiens za to że ewolucja najwyraźniej ominęła ich układ nerwowy i hormonalny a widzimy ich codziennie na początku każdego dziennika? :>
No niby nie, masz rację ^^
A niektórych moglibyśmy ;p
Mam nawet swoje typy, ewidentnie zaniedbane przez matuś ewolucję, które chętnie nakarmiłabym odrobiną śrutu :]
Nasza sis dojrzewa, jakie to piękne, Pelagio daliśmy radę!
przepraszam, kim jest Pelagia? 0.o
Pelagia? No bez kozery powiem, że to git baba ^^
sis, a czemu Ty masz takie braki? Noo, Pelagia – nie mogę wyjawić kim ona jest, bo to tajemnica państwowa, mogę tylko powiedzieć, że ona ma 5 zł od bombki ^^ ;p
nie dorastaj…dorastanie sucks :) za to fasolki rzadza jak nikt!!!