Od tygodnia namiętnie słucham Fasolek. Nie wiem, czy to już demencja i objaw jakiegoś starczego zdziecinnienia, ale muszę przyznać, że bawię się przy nich wyśmienicie. Co trochę mnie martwi, no bo jakże to tak? Dorosła baba? Pół biedy, gdybym się z tym kryła, oddając się temu o tyleż radosnemu, co wstydliwemu procederowi gdzieś w domowym zaciszu. Ale nie.
Wzruszona faktem, że po latach rozłąki udało mi się odnaleźć utracone dźwięki dzieciństwa, załadowałam swoją empetrójkę do oporu Zielonymi Ufoludkami, posiadającymi zielone włosy, zielone butki, Ogórkiem wąsatym w zielonym garniturku, Marudą, do bycia którą przyznaję się bez bicia, Fantazją, co jest od tego, aby bawić się na całego, Fasolą, pędzącą przez łąki, przez pola, Kapeluszem Uśmiechmistrza, Kolegą Ślimakiem i innymi hiciorami podobnego kalibru, dzięki czemu targam je teraz z sobą wszędzie, dyskretnie podrygując na przykład na przystankach tramwajowych przy dźwiękach, które poważnej studentce, magistrantce niemalże, nie bardzo przystoją.
Wprawiona tym sposobem w beztrosko-fasolkowy nastrój i wypełniona nim po koniuszki dreadów, jestem gotowa na celebrację dzisiejszego smarkatego święta. Z okazji którego życzę – sobie i wszystkim Szanownym Czytelnikom – permanentnej nie-dorosłości. A do tego: krówek mordoklejek, które swymi zaklejającymi właściwościami są w stanie uciszyć na pół dnia, najpuszystszej na świecie waty cukrowej, lizaków wielkich, jak znaki drogowe, bajek, które zawsze się dobrze kończą, zaklepywanek przy każdym drzewie, kryjówek w grze w chowanego skutecznych, swawoli wiecznej, niepoznania nigdy zła, jakim jest sesja, literatura przesadnie ambitna i przegadana, Mądre Prace i inne tego typu wątpliwe przyjemności oraz najzwyklejszego w świecie zadowolenia z życia. W jego prostym, szczeniackim, nieskomplikowanym wymiarze. Wszystkiego naj!
•
Dzisiejsze dzieci rodzą się jakieś podejrzanie dorosłe. Nie noszą już getrów z Myszką Miki, bo to szczyt obciachu, nie oglądają z wypiekami na twarzach słodkich do obrzydliwości kucyków z My Little Pony, dla których ja zdolna byłam zrywać się z łóżka w niedzielę o ósmej rano, a marzenie o posiadaniu prawdziwej lalki Barbie nie jest już celem i sensem ich życia, bo każda średniozamożna dziewczynka ma ich przynajmniej kilka. Tak. Z dzisiejszymi dziećmi coś jest ewidentnie nie w porządku.
Ktoś musi zatem wypełnić zaistniałą niszę. Zgłaszam się na ochotnika.
macha ręką i krzyczy: mnie, mnie, mnie wybierz, chcę być Twoim pomocnikiem, ochotnikiem, będziemy skakać i uciekać przed lawą, która wypływa z chodników, będziemy niszczyć gołębie celując w nie kamieniami z procy, mnie, mnie wybierz! będziemy podrywać Elmo i Oscara , będziemy stać na bramce i łapać piłkę i zaklejać się mordoklejkami, które to nie mają żadnych kalorii!! Całe zielone są ufoludki, zielone włosy, zielone butki, całe zielone są ufoludki, o! Goooniaaaa!!! Nawet pożyczę Ci moje czerwone grabki!!!! łihaaaa
Ja poprose troche tej waty (zapowietrzenie) sukrowej!
Najlepszy dzień w roku. Bo Nasz. ;P
Ja, ja, ja też chcę, mnie też weź!! ^^ mogę być nawet bardziej smarkata i rozwydrzona niż na co dzień, specjalnie, żeby być jak najlepszym pomagierem w zapełnianiu niszy! Wyrzucimy zbyt mądre książki, pozbędziemy się na chwilę wykładowców, zapleciemy dwa warkocze (albo dwa kucyki^^) umaziamy się sokiem z arbuza, watą cukrową i czekoladą, coby pokazać jak się bawią dzisiejsze Duże Dzieci ;)
przyznaje że dziś dzień rozpocząłem jak przystało na dorosłego… od loda-rożka :D (nie wliczając kawy oczywiście)
p.s. wiesz że to zapełnianie niszy nie brzmi bynajmniej jednoznacznie :>?
Przecież to wszystko ma cukier, psuje zęby, puste kalorie, grubość obłęd i strach o.0
bro, kiedy Ty zdążyłeś dorosnąć? o.O to straszne i takie … smutne
Przyjmuję każdą ilość pomocników, nie ma się co ograniczać ;]
impact: przecież powszechnie wiadomo, że to, co najlepsze jest zawsze:
a) obrzydliwie słodkie
b) karygodnie wysokokaloryczne i tuczące
c) przerażająco niezdrowe
d) nielegalne
e) wybitnie nieprzyzwoite
Z tym, że te dwie ostatnie opcje są przeznaczone dla nieco starszych dzieciaków ;]
A teraz wyłącz tryb moralizatorski i opowiedz mi bajkę – dzisiaj mogę się bezkarnie o nie dopominać ;p
Dopominaj się o interdyscyplinarne! ;P
Nie będę za Was zadań domowych odrabiać :p
A gdzie skaczą pchełki przez kudełki?