Przez cały tydzień obmyślałam nową notkę, aby zrekompensować jakoś Szanownym Czytelnikom tę przygnębiającą pustkę na dziekuję. nie słodzę, która mnie samą wpędza w poczucie winy. Przez cały tydzień cieszyłam się na niedzielę, kiedy to leniwie wyjdę sobie o poranku – wypadającym mniej więcej w okolicach południa – na balkon z kubkiem kawy, niespiesznie zapalę pierwszego papierosa, pozbieram myśli, poukładam je w karkołomne gramatycznie zdania, a potem usiądę do komputera, włączę Łordpresa, odpalę panel administracyjny i z wielką swadą, dowcipem i finezją podzielę się swoimi błyskotliwymi refleksjami, związanymi z faktem, że jestem kobietą pracującą.
Przez cały tydzień kombinowałam, jak by tu zgrabnie ująć w słowa swoje osiągnięcia zawodowe i interesująco opisać wszystkie te zadziwiające czynności, które wykonuję od dwóch tygodni, działając w trybie – jak się okazuje – wielofunkcyjnym. Przez cały tydzień – beztrosko lekce sobie ważąc postmodernistyczne utyskiwania na zmierzch wielkich narracji – tworzyłam sobie w głowie godną pozazdroszczenia opowieść o tym, że nie tylko dziarsko sklejam dekoracyjne płytki ceramiczne, ale również układam mozaiki, rozładowuję piec, pakuję go, uwzględniając fakt, że wkładane do pieca elementy w kolorze KGG 114 nie mogą się stykać oraz błyskawicznie czyszczę pokryte szkliwem płyty, zsypując resztki sypkiego szkliwa do pojemników, oznaczonych tajemniczo wyglądającymi liczbami, które powoli uczę się już odróżniać.
Przez cały tydzień obmyślałam notkę życia. I co?
Nadeszła upragniona niedziela. Zrobiłam sobie kawę, zapaliłam papierosa, usiadłam do komputera, włączyłam Łordpresa i odpaliłam panel administracyjny. A potem zrobił mi się z tego wieczór… Nie od razu, oczywiście. W międzyczasie zdążyłam pobuszować trochę po sieci, wypić następną kawę, spalić pół paczki fajek, zrobić obiad, skonsumować go, splądrować sklep internetowy, wydając majątek na kolczyki, ale notki jak nie było, tak nie ma.
Najwyraźniej tymczasowa przynależność do klasy robotniczej spowodowała u mnie o tyleż silne, co kłopotliwe rozleniwienie umysłowe, skutecznie uniemożliwiające podejmowanie jakiejkolwiek aktywności twórczej. Mimo moich usilnych starań wszelkie próby zwerbalizowania swych przemyśleń zakończyły się bowiem kompletną katastrofą, którą wstyd publikować i stworzeniem zaledwie kilku obrzydliwie prostych, niedorozwiniętych, banalnych zdanek. W dodatku obficie usianych literówkami i osobliwymi znaczkami, wywodzącymi się najprawdopodobniej z jakiegoś raczej nieznanego mi narzecza, co może świadczyć o wczesnym stadium rozwijającego sie u mnie po tajniacku wtórnego analfabetyzmu. Albo opętania.
Żywię tylko głęboką nadzieję, że to jedynie chwilowa zaćma, która opuści mnie w momencie zakończenia mych proletariackich przygód zarobkowych. A póki co, żeby nie zgłupieć do szczętu, uroczyście obiecuję rozwiązywać co wieczór przynajmniej jedno sudoku do poduszki. Może to ocali mnie przed całkowitym robotniczym zdurnieniem.
Mogę jedynie pocieszyć właścicielkę tego bloga i napisać, że ja z innego powodu, bo z nudów, także zaliczam niziny intelektualne. Też próbuję coś wymyśleć, by nie zdurnieć do reszty xD
Nie jesteś durna, jesteś mądra i inteligentna
oooo ja też chcę sudoku^^ I. mi nigdy nie kupuje takich fajnych rzeczy:D
pozdrawiam:)
Sudoku to dla mnie czarna magia. Wolę allofony i paradygmat, który w dziele literackim można antycypując wydedukować.
Nie lubię sudoku. Nigdy nie mogłam go rozwiązać dość szybko, nawet jeśli był prosty.
A o atak się nie martw, to po prostu temperatura :>
Sudoku jest świetne ^^
Widzę, że ten stan zaraźliwy jest ;]
I w ten sposób Sis, stworzyłaś świetną notkę o tym, jak nie potrafisz napisać świetnej notki. To też jest sztuka: coś z niczego :) Pozdrowienia!
1. sLItaśNyy k0Mć Z@ ffyGr4Ną w k*nkurffikQ: “Kopnij w Rzyć Roślinkę”
2. sLItaśNyy k0Mć Z@ ffyGr4Ną w k*nkurffikQ: “Kopnij w Rzyć Roślinkę”
3. … ;>
Nawet moje hasło chroniące dostęp do bankowości internetowej jest mniej skomplikowane od pokemonowego pisma. Przypuszczam, że gdyby podczas II wojny światowej zamiast Enigmy użyto współczesnej “Tr4fFk!”, to tak szybko Rajewskiemu i pozostałym matematykom nie udałoby się tego rozszyfrować. ;]
Oj, kusisz zakupami w PierceOfCake…
I jak sudoku? I Twój stan? ;>
Sudoku jest cuudowne! Rozwiązuję już błyskawicznie nawet te najbardziej harde, choć niekiedy zdarza mi się nad nimi zasnąć ;]
W najbliższym czasie postaram się zmajstrować jakąś notkę – być może nawet tym razem nie będzie to skarga na ciężkie życie robotnika, kto wie… A Szanownym Czytelnikom uprzejmie dziękuję za wyrozumiałość ^^
Wiesz, rozleniwienie umyslowe jest bardzo przydatnym i zdrowym psychicznie zjawiskiem. Odpoczniesz, rozleniwisz sie nad cyferkami i zanim sie obejrzysz, bedziesz tworzyc opasle tomiska literackie :)
Łiiii, Siostra nawrócona na sudoku^^
(komentarz w ramach rozkręcania radosnego spamu na zaprzyjaźnionym blogasku^^)