Popołudnie zapowiadało się naprawdę ciekawie, jako jedno z tych wspaniałych popołudni, które istnieją wyłącznie po to, by spędzać je na długotrwałym i słodkim far niente, aż do rozkosznego zmęczenia się lenistwem. Rzecz jasna, błogostanu takiego nie osiąga się ot, tak sobie, bez przygotowania i bez planu, uwaliwszy się w pozycji horyzontalnej byle gdzie. Nie, moi [...]
Archive for listopad, 2008
o lenistwie
27 listopad, czwartek
o fiołkach w listopadzie
20 listopad, czwartek
Ten dzień przywitał nas ulewą w tym wietrze z syfu z listopada. Pogoda była pod psem, a mój nastrój pod zdechłym kotem. Mimo niesprzyjających okoliczności przyrody, w pospiesznym makijażu, niezbyt eleganckim odzieniu, ale za to w kompletnym uzębieniu zdecydowałam się jednak wychynąć z domu; jak zawsze w ostatniej chwili schwytałam tramwaj, którego numer stanowił, nomen [...]
o chrapaniu
15 listopad, sobota
Z malutką dedykacją dla pana Julka – mojego ulubionego wieszcza i mistrza oktawy oraz z potężną dedykacją dla pana G. – arcymistrza w chrapaniu, które spać mi nie pozwala.
Kiedy zmęczony upadasz na łoże
już gotów do snu (najpierw się drocząc,
że Ci bezecnie przyprawiam poroże)
ja mam piekielną ochotę się pociąć.
Bo nie pomoże i Święty Boże,
gdy znów [...]
