o tym, że błagam o litość
6 lipiec, poniedziałek
Mądrzy ludzie powiadają, że sprawiedliwość jest ślepa. Podobno miłość – takoż, ja natomiast do tej zacnej grupy niedowidzących pań dodałabym jeszcze modę, która nie dość, że ociemniała, to w dodatku wredna, w związku z czym zaskakująco często straszy ona – z mniej lub bardziej wyrafinowanym okrucieństwem – Bogu ducha winnych ludzi, zmuszonych do mimowolnego obserwowania garderobianych poczynań bliźnich.
Jako dziewczę z natury raczej niestrachliwe na ogół całkiem nieźle radzę sobie z modowymi szkaradzieństwami, które regularnie przychodzi mi podziwiać na cudzych grzbietach, odwłokach i kończynach. Ze stoickim spokojem przeżyłam więc na ten przykład dość nagły kombak koszmarnych spódnic-bombek, podejrzewając nie bez satysfakcji, że nawet wątły tyłek Kate Moss wygląda w nich niczym dorodna trzydrzwiowa szafa. Bez większych emocji przyjęłam również powrót z zaświatów upiornych legginsów z lajkry, noszonych ponownie w towarzystwie bluzek, z całkowitym pominięciem dolnej części przyodziewku. Zupełnie jak za starych, dobrych, przedszkolnych czasów, choć tym razem bez nadruku z Myszką Miki.
Nieco więcej wysiłku kosztowało mnie pogodzenie się z wynaturzeniami o charakterze obuwniczym, aczkolwiek i one po pewnym czasie przestały przyprawiać mnie o stany lękowe. Mimo, że do założenia butów z czubem potrafiłaby skłonić mnie tylko jedna okoliczność – rola we Władcy Pierścieni lub kolejnej ekranizacji Wiedźmina. W innym przypadku nie widzę powodu, by prezentować się niczym mały, złośliwy gnom w ogromnych kamaszkach, do którego niechybnie musiałabym się upodobnić, przedłużając swoją i tak imponującą stopę idiotycznym czubem.
Po świecie modowych potworków z godnym pozazdroszczenia uporem wciąż krąży jednak taki, z którym za diabła nie potrafię sobie poradzić, mimo najszczerszych chęci i usilnych starań. Wobec rozmiarów grozy, jaką nieodmiennie budzi we mnie to straszydło, wszelkie próby uciszenia lęku, okiełznania go i oswojenia okazują się być bowiem całkowicie bezowocne. Moje oczy przy okazji każdego takiego traumatycznego spotkania wrzeszczą, przerażone mrożącym krew w żyłach widokiem, a zmysł estetyczny kuli się gdzieś w okolicach mojej lewej pięty, błagając, by go nie gwałcić.
Dlatego ja również błagam. Apeluję, proszę i zaklinam: Panowie! Miejcie litość! Nie zakładajcie skarpetek do sandałów!!


6 lipiec, poniedziałek at 06:38
Skarpetki do japonek, love <3
6 lipiec, poniedziałek at 10:06
hahaha… takie raciczki w tych japonkach :D
6 lipiec, poniedziałek at 10:27
Wal się Gonijko ;P
A ja nadal, jeżeli w lecie będę podróżował i wyruszał z domu gdy jest gorąco, a kończył podróż gdy robi się chłodno, będę kończył podróż ze skarpetkami i sandałami, bo inne opcje czyli noszenie butów na zmianę, założenie czegoś innego niż sandały podczas upału lub sandały bez skarpetek gdy robi się chłodno są dla mnie niepraktyczne.
6 lipiec, poniedziałek at 10:50
TaaaaK!!! Auaaaa! Taaak, oj, taaak, taaak!!! SIS absolutnie! Jendriu, pójdziesz w sandałach i skarpetkach do piekła jak się nie nawrócisz
6 lipiec, poniedziałek at 11:45
Bez sandałów, w samych skarpetach. Sandały zostaną za karę zabrane.
6 lipiec, poniedziałek at 11:54
Odczuwam coraz silniejszą pokusę, żeby jak najczęściej zakładać skarpetki do sandałów, kiedy czytam wypowiedzi takich pogibańców z chorym systemem wartości.
6 lipiec, poniedziałek at 11:55
SKARPETKI I SANDAŁY RZĄDZĄ!
6 lipiec, poniedziałek at 11:57
jendrju, błagam Cię… miejże litość…
6 lipiec, poniedziałek at 11:57
ZERO LITOŚCI DLA WROGÓW
6 lipiec, poniedziałek at 11:58
SKARPETKI I SANDAŁY!!!
6 lipiec, poniedziałek at 12:03
reszta tu: http://mrw.blox.pl/2008/06/Fashion-Tips-skarpety-i-sandaly.html
6 lipiec, poniedziałek at 12:24
Czemu odpowiadasz po tym komciem, a nie pod komciem, w którym opisałem dość dokładnie sytuację, w której IMO skarpetki + sandały są uzasadnione?
Czemu nie odniesiesz do tej sytuacji? Hę? Hę? Hę?
6 lipiec, poniedziałek at 12:36
Zresztą jako osoba, która miała dready nie masz moralnego prawa oskrażać innych o gwałt na estetyce ;P
6 lipiec, poniedziałek at 12:36
Se rób co chcesz. Nie mój interes w sumie. Ale pomyśl, że jakieś dzieci mogą to zobaczyć i przez Ciebie potem pójdą w dewiacje skrzywione a może nawet zmutują.
6 lipiec, poniedziałek at 12:48
Ale małe dzieci tak są ubierane – w sandały i skarpety. Cóż, do pewnego momentu w życiu estetyka ustępuje funkcjonalności i prewencji zachorowań
6 lipiec, poniedziałek at 12:50
1.Skrzywione to będą jak uwierzą, że skarpetki i sandały to coś strasznego.
2. Teraz to nie Twój interes, ale przed chwilą popierałeś Gonijkę i jej szaloną krucjatę. Jesteś jak chorągiewka na wietrze.
6 lipiec, poniedziałek at 12:53
Jeżeli ktoś myśli to nie zastąpi funkcjonalności estetyką.
Gorzej są rzeczy, które nie mają ani funkcjonalności, ani estetyki, na przykład chodzenie po mieście w klapkach.
6 lipiec, poniedziałek at 13:43
Nie chodzi o zastępowanie, a o połączenie. Taki obuwniczy Bauhaus.
Spacer w klapkach? Może komuś na basenie skradziono buty z szatni?
6 lipiec, poniedziałek at 15:01
To chyba działa cała mafia, która kradnie buty na basenie. I są ludzie, którzy bardzo dziwne klapki noszą na basenach.
6 lipiec, poniedziałek at 21:11
Kochana, bez kolijki na pięcie to Ty się w kwestii mody nie wypowiadaj. A w sprawie ubioru stosownego do warunków atmosferycznych tym bardziej- nie kto inny jak Ty jarał bowiem szlugi pod ogólniakiem w siatkowej bluzeczce na syberyjskim mrozie, pragnę przypomnieć. :*
8 lipiec, środa at 23:14
Nie rozumiem, po co ta cala panika z tymi sandalami. Na brudne nogi, tylko czyste skarpety (o ile takie sie gdzies akurat znajdzie) i sandaly!!Do tego spodenki w kant uprasowane i koszula z rekawkami na zyletke. Przeciez to cool!
9 lipiec, czwartek at 18:32
nie mam nic na swoją obronę, poza tym, że ta siatkowa bluzeczka była bardzo gustowna. i pięknie komponowała się z bielą śniegu ;]
9 lipiec, czwartek at 18:33
nie no, w takim zestawie to wiadomo – bez skarpetek ani rusz :D
13 lipiec, poniedziałek at 10:35
A ja się z Gonią zgadzam – sandały + skarpetki to okrutny gwałt na estetyce i moich biednych oczętach! Fuj, fuj, fuj!