<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>dziękuję. nie słodzę</title>
	<atom:link href="http://chyba.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://chyba.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 08 Nov 2009 22:50:10 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='chyba.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/4fe104204ae735217b5bda30a399e85a?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>dziękuję. nie słodzę</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com</link>
	</image>
			<item>
		<title>o wyciu</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/11/08/o-wyciu/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/11/08/o-wyciu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 22:50:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[niesłodzone]]></category>
		<category><![CDATA["Głupiec na Wzgórzu"]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[literackie konteksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1591</guid>
		<description><![CDATA[Luther zaczął groźnie warczeć, wściekły na coś, co było poza jego zasięgiem. Bezsilnie próbował ugryźć się we własny ogon.
[…] uniósł łeb i zawył, tak jak od wieków psy wyły do księżyca, chociaż oczywiście w jego przypadku było to wycie do nieba. To bardzo dobry zwyczaj: gdziekolwiek się nie było, nigdy nie brakowało miejsca na niebie, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1591&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><em><strong>L</strong>uther zaczął groźnie warczeć, wściekły na coś, co było poza jego zasięgiem. Bezsilnie próbował ugryźć się we własny ogon.<br />
[…] uniósł łeb i zawył, tak jak od wieków psy wyły do księżyca, chociaż oczywiście w jego przypadku było to wycie do nieba. To bardzo dobry zwyczaj: gdziekolwiek się nie było, nigdy nie brakowało miejsca na niebie, starczało go nawet na najgłośniejszy, najboleśniejszy skowyt. A dla tego, kto odczuwa taki straszliwy ból i wściekłość, bardzo ważne jest, aby mógł wyrazić, co czuje.<br />
W przeciwnym razie można się zadławić.</em><br />
(M. Ruff, <em>Głupiec na Wzgórzu</em>)</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> związku z tym, że obecnie zajmuję się tym, czym Luther, uczciwie uprzedzam, że kolejna notka może się nieznacznie opóźnić.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>owrócę, jak tylko skończę wyć.</p>
Posted in niesłodzone Tagged: "Głupiec na Wzgórzu", depresja, literackie konteksty <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1591/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1591/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1591/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1591/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1591/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1591/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1591/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1591/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1591/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1591/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1591&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/11/08/o-wyciu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o Bibliotece pana Słonecznego</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/11/02/o-bibliotece-pana-slonecznego/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/11/02/o-bibliotece-pana-slonecznego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 20:08:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[niesłodzone]]></category>
		<category><![CDATA["Głupiec na Wzgórzu"]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[lenistwo]]></category>
		<category><![CDATA[literackie konteksty]]></category>
		<category><![CDATA[wieczór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1580</guid>
		<description><![CDATA[Biblioteka, podobnie jak pan Słoneczny, była Prawdziwie Grecka. Znajdowała się na szczycie wzgórza, dużo wyższego niż Wzgórze, na którym nie padał deszcz i ciągle było lato, zaś czas zatrzymał się na sobotnim popołudniu, odpowiedniej porze, aby wypić butelkę retsiny lub może herbatkę z cykutą, jeśli ktoś był w bardziej filozoficznym nastroju. Przez otwarte okna Biblioteki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1580&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><em><strong>B</strong>iblioteka, podobnie jak pan Słoneczny, była Prawdziwie Grecka. Znajdowała się na szczycie wzgórza, dużo wyższego niż Wzgórze, na którym nie padał deszcz i ciągle było lato, zaś czas zatrzymał się na sobotnim popołudniu, odpowiedniej porze, aby wypić butelkę retsiny lub może herbatkę z cykutą, jeśli ktoś był w bardziej filozoficznym nastroju. Przez otwarte okna Biblioteki wiatr przynosił zapach liści laurowych i słychać było porykiwanie bydła, a także sporadyczne dźwięki grającej gdzieś w oddali liry.</em><br />
(M. Ruff, <em>Głupiec na Wzgórzu</em>)</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>owy Hey, Biblioteka pana Słonecznego, herbata Sweet Cherry i bambosze-żółwiki – oto jedyny konstruktywny plan na dzisiejszy wieczór.</p>
Posted in niesłodzone Tagged: "Głupiec na Wzgórzu", herbata, lenistwo, literackie konteksty, wieczór <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1580/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1580/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1580/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1580/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1580/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1580/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1580/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1580/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1580/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1580/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1580&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/11/02/o-bibliotece-pana-slonecznego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o planach na życie</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/10/29/o-planach-na-zycie/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/10/29/o-planach-na-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 21:46:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[moje prywatne dziwactwa]]></category>
		<category><![CDATA[amiszostwo]]></category>
		<category><![CDATA[G.]]></category>
		<category><![CDATA[Klarysa von Rubel]]></category>
		<category><![CDATA[koza]]></category>
		<category><![CDATA[starość]]></category>
		<category><![CDATA[Szanowna Rodzicielka]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1572</guid>
		<description><![CDATA[Ludzkość ostatnimi czasy postanowiła najwyraźniej o tyleż żywo co niezdrowo zainteresować się moim losem, planami zawodowymi, matrymonialnymi oraz macierzyńskimi. Wzruszona do głębi tą troską, czym prędzej spieszę jej zatem z odpowiedzią na pytanie, które obecnie znajduje się w ścisłej czołówce Pytań Doprowadzających Mnie Do Szału. A brzmi ono: Co będziesz robić po skończeniu studiów? i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1572&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>L</strong>udzkość ostatnimi czasy postanowiła najwyraźniej o tyleż żywo co niezdrowo zainteresować się moim losem, planami zawodowymi, matrymonialnymi oraz macierzyńskimi. Wzruszona do głębi tą troską, czym prędzej spieszę jej zatem z odpowiedzią na pytanie, które obecnie znajduje się w ścisłej czołówce Pytań Doprowadzających Mnie Do Szału. A brzmi ono: <em>Co będziesz robić po skończeniu studiów?</em> i aby spełniać wszystkie kryteria, decydujące o umieszczeniu go na wyżej wymienionej, niechlubnej liście, obowiązkowo musi ono zostać zadane przez kogoś oczekującego odpowiedzi tylko po to, by poprawić sobie nastrój. Bo, jak powszechnie wiadomo, nic nie boli tak jak życie i nic nie cieszy bardziej niż świadomość, że kogoś owo życie uwiera bardziej. Na przykład dlatego, że kompletnie nie ma na nie pomysłu.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>tóż moi mili, troskliwi pytacze, natychmiast uspokajam: plan na życie mam. Całkiem niezgorszy. A brzmi on następująco: zostanę emerytką.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>a kilka dekad widzę siebie zamieszkującą niewielki, acz szalenie przytulny domek. Niewykluczone, że domek ów stać będzie gdzieś pod lasem, z dala od cywilizacji i zostanie wybudowany według mojego własnego projektu, dzięki czemu w przypływie dizajnerskiego amoku ozdobię go najprawdziwszą kurzą nóżką, zaś ogródek zasiedlę małą armią szkaradnych gipsowych krasnali. W czym, jak mniemam, ochoczo pomoże mi moja Szanowna Rodzicielka – zagorzała miłośniczka kiczowatych, ogrodowych kurdupli.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>T</strong>uż po zapadnięciu zmroku, w długie zimowe wieczory, zasiadać będę przed kominkiem z jakąś przyjemną lekturą albo szydełkową robótką. A obok mnie, rozparty wygodnie w bujanym fotelu, G.-emeryt pykać będzie fajkę i pogłaskiwać od niechcenia naszego kota, Hegemona, który na jego kolanach będzie sobie ucinać rozkoszną drzemkę.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>a naszym domem rozciągać się będzie pokaźne poletko orkiszu – chluba i duma mego Współzamieszkującego, który już teraz wykazuje dość wyraźne predyspozycje, pozwalające przypuszczać, iż w przyszłości może on całkiem poważne skłaniać się ku pędzeniu żywota zbliżonego do amiszowego. Prądem co prawda to ci on raczej nie wzgardzi, jest za to niemal pewne, iż z lubością poświęci się doglądaniu łanów zbóż, krzaczków pomidorów oraz inszych płodów rolnych, w wolnych chwilach pozwalając sobie na radosny wypiek chleba oraz masowy wyrób twarogu i rozmaitych serów. Surowca do tych ostatnich dostarczać mu będzie nasza koza, Gertruda, dla której gotowa jestem samodzielnie wybudować jakąś zgrabną zagródkę.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>o pracowitym dniu, spędzonym – w przypadku G. – na gospodarce, w moim zaś – na intensywnej produkcji nowego historycznego romansidła, które mam zamiar popełniać hurtowo, a następnie wydawać, ukrywając się pod wdzięcznym pseudonimem Klarysa von Rubel, dorabiając się w ten sposób niezgorszej fortunki, wieczorami zasiadać będziemy przy kominku i przy kubeczku aromatycznego, parującego grzanego wina gawędzić będziemy na przykład o fonemach, Wittgensteinie, przetworach, nowej, żenującej płycie staruszków z Farben Lehre i ludzkiej głupocie, która pewnie i za parę dekad będzie się miała całkiem nieźle. I tak, na rozmowach, pykaniu fajki, szydełkowych robótkach i odkrywaniu rozkoszy stanu emerytalnego, upływać nam będzie czas…</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>am tylko nadzieję, że zapowiadane szumnie globalne ocieplenie nie pokrzyżuje mi szyków i za kilka dekad nadal zdarzać się będą mroźne, bajecznie białe zimy. W przeciwnym razie moje kominkowe plany szlag trafi. Co wyjątkowo kiepsko by się składało, ponieważ jakiś czas temu – nie mogąc już doczekać się tej świetlanej przyszłości – przedsięwzięłam zakrojone na szeroką skalę działania przygotowawcze. To znaczy nauczyłam się robić na szydełku.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ajtrudniejsze za mną. Mogę przejść na emeryturę.</p>
Posted in moje prywatne dziwactwa Tagged: amiszostwo, G., Klarysa von Rubel, koza, starość, Szanowna Rodzicielka, związek <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1572/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1572/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1572/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1572/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1572/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1572/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1572/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1572/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1572/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1572/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1572&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/10/29/o-planach-na-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o małej przyjemności</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/10/25/o-malej-przyjemnosci/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/10/25/o-malej-przyjemnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 20:57:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[niesłodzone]]></category>
		<category><![CDATA["Głupiec na Wzgórzu"]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[jesień]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[łikend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1552</guid>
		<description><![CDATA[Październik, wspaniałomyślnie zmierzający już ku końcowi, był czasem nie tylko wrednym, ale i ze wszech miar biednym. I bynajmniej nie o brak gotówki tu chodzi, choć nie da się ukryć, że jej niedobór także dość zdecydowanie przemykał gdzieś w tle, znacznie przyczyniając się do ogólnej smuty i generalnego, paskudnego rozmemłania.
Nie jest to temat zbyt porywający [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1552&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>aździernik, wspaniałomyślnie zmierzający już ku końcowi, był czasem nie tylko wrednym, ale i ze wszech miar biednym. I bynajmniej nie o brak gotówki tu chodzi, choć nie da się ukryć, że jej niedobór także dość zdecydowanie przemykał gdzieś w tle, znacznie przyczyniając się do ogólnej smuty i generalnego, paskudnego rozmemłania.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie jest to temat zbyt porywający ani tym bardziej rozrywkowy, aczkolwiek nie wykluczam, że poświęcę mu przy okazji jeszcze słów parę, tymczasem jednak, by rozwiać nieco jesienną melancholię i rozruszać jakoś ten z lekka zaniedbany wirtualny przybytek, pragnę ogłosić, że znalazłam sposób, jak doraźnie rozprawić się z wszechogarniającym przygnębieniem.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>tóż, zredukowawszy do absolutnego minimum wszystkie piątkowo-sobotnio-niedzielne czynności, wymagające jakiegokolwiek nakładu energii z mojej strony, spędziłam cały, rozkosznie leniwy łikend z moją ukochaną książką – <em>Głupcem na Wzgórzu</em>.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>drobina magii zawsze się przydaje.</p>
Posted in niesłodzone Tagged: "Głupiec na Wzgórzu", depresja, jesień, książki, łikend <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1552/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1552/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1552/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1552&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/10/25/o-malej-przyjemnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o sposobach przeciwdziałania potencjalnemu bankructwu</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/10/19/o-sposobach-przeciwdzialania-potencjalnemu-bankructwu/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/10/19/o-sposobach-przeciwdzialania-potencjalnemu-bankructwu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 20:46:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[moje prywatne dziwactwa]]></category>
		<category><![CDATA[biblioteka]]></category>
		<category><![CDATA[gotówka]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Ludmiła Ogrójec]]></category>
		<category><![CDATA[niezwykle odkrywcze teorie]]></category>
		<category><![CDATA[świństwa straszne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1543</guid>
		<description><![CDATA[Parę dni temu uświadomiłam sobie bardzo przykrą rzecz – taką mianowicie, że od czerwca zalegam ze zwrotem książek w trzech poznańskich bibliotekach. A w związku z tym, że od dobrych dwóch tygodni z okładem miłościwie panuje nam już (sic!) wujaszek październik, wolę nawet się nie zastanawiać, jaką karę przyjdzie mi uiścić, kiedy wreszcie zdecyduję się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1543&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>arę dni temu uświadomiłam sobie bardzo przykrą rzecz – taką mianowicie, że od czerwca zalegam ze zwrotem książek w trzech poznańskich bibliotekach. A w związku z tym, że od dobrych dwóch tygodni z okładem miłościwie panuje nam już (sic!) wujaszek październik, wolę nawet się nie zastanawiać, jaką karę przyjdzie mi uiścić, kiedy wreszcie zdecyduję się na czułe pożegnanie z przetrzymywanymi tomiszczami.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>onieważ doskonale zdaję sobie sprawę z miejsca pobytu rzeczonych knig, aktualnie gnieżdżących się radośnie w niebieskiej skrzyneczce ze Strasznymi Okołomagisterskimi Świństwami, znajdującej się tuż przy moim łóżku, mogłabym oczywiście wyprawić je w drogę powrotną do przepastnych, mrocznych, bibliotecznych magazynów i mieć problem z głowy. Całkiem rozsądnie podejrzewam jednak, że kurtuazyjne wizyty, złożone naraz wszystkim trzem wierzycielskim instytucjom, zakończą się moim niechybnym bankructwem, obecnie moją główną rozrywką jest więc wymyślanie wszelkich możliwych sposobów, zapewniających bezstresowe i – co najistotniejsze – bezkosztowe wyplątanie się z tej kabały.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>T</strong>eoretycznie mogłabym na przykład zastosować taktykę cokolwiek podstępną, polegająca na wkroczeniu jak gdyby nigdy nic do gmachu biblioteki z wypożyczonymi książkami pod pachą i przedstawieniu się jako Ludmiła Ogrójec. Następnie musiałabym oświadczyć niewinnym głosem, że właśnie znalazłam te oto tomiszcza na progu – może chcieliby je państwo przygarnąć? Potem zaś, korzystając z chwili konsternacji, która zapewne zapadłaby po tym nieoczekiwanym epizodzie, pozostałoby mi tylko pospiesznie rzucić księgi na blat, błyskawicznie dać nogę i nigdy więcej nie pokazywać się w tak wyrolowanym przybytku pożytku publicznego. W całym tym sprytnym planie czai się wszelako pewne niebezpieczeństwo. Jaką mam bowiem pewność, że biblioteka – doszedłszy w końcu do siebie po wymuszonej w podły sposób adopcji – nie zapragnęłaby dociec, kto był na tyle bezczelny, by podrzucać im niechciane knigi?</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>odobnie kłopotliwa wydaje się być koncepcja natychmiastowej zmiany tożsamości, okraszonej gruntowną modyfikacją wszystkich dotychczasowych danych osobowych, łącznie z adresem zameldowania i rozpuszczenia wici po uczynnych krewnych i znajomych, że w razie, gdyby ktoś mnie szukał, przebywam obecnie na misji pokojowej w Ugandzie. Nie da się ukryć, że pomysł brzmi nieźle i daje spore szanse na ocalenie przed gniewem bibliotecznego systemu naliczania kar, po dłuższym namyśle nie sposób jednak nie przyznać, że jest to taktyka okrutnie nieopłacalna. Koszta wymiany wszystkich dokumentów, plastyki twarzy oraz drobnych suwenirów, służących przekupieniu nieprzekupnych wspólników w tym krętactwie, mają bowiem spore szanse wielokrotnie przekroczyć dług, którego tak się obawiam.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong>szystkie znaki na niebie i ziemi wskazują zatem, że jedyne rozsądne wyjście z kłopotów to wmieszanie się w trybie natychmiastowym w jakąś zdecydowanie grubszą aferę – najlepiej w porachunki mafijne, łapownictwo, płatną protekcję lub dowolne combo wyżej wymienionych, a następnie ubieganie się o status świadka koronnego. Który, jak powszechnie wiadomo, ma przed sobą same bajeczne perspektywy: zmianę tożsamości, przeprowadzkę w jakieś urokliwe, odcięte od świata miejsce na drugim końcu kraju oraz policyjną ochronę do końca życia. Nie sądzę, by jakakolwiek biblioteka była mnie w stanie w takiej sytuacji namierzyć.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A</strong> w razie, gdyby z jakichś przyczyn poszukiwania atrakcyjnej chryi, w którą mogłabym się wplątać, niepokojąco się przedłużały, mam na podorędziu jeszcze jeden szczwany plan awaryjny, polegający na wysłaniu do trzech wspomnianych bibliotek listów z żądaniem okupu za przetrzymywane książki. W ten sposób nie tylko nie zostanę bankrutem, ale jeszcze będę mieć szansę całkiem nieźle się obłowić na tym interesie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rawda, że jestem sprytna?</p>
<div id="_mcePaste" style="overflow:hidden;position:absolute;left:-10000px;top:481px;width:1px;height:1px;"><!--[if gte mso 9]&gt;     &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;  Normal 0   21   false false false  PL X-NONE X-NONE                           &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;                                                                                                                                            &lt;![endif]--><!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:1; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:Calibri; 	panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;} @font-face 	{font-family:Georgia; 	panose-1:2 4 5 2 5 4 5 2 3 3; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	line-height:150%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	mso-outline-level:1; 	font-size:12.0pt; 	mso-bidi-font-size:11.0pt; 	font-family:"Arial","sans-serif"; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	font-size:12.0pt; 	mso-ansi-font-size:12.0pt; 	mso-ascii-font-family:Arial; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Arial; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoPapDefault 	{mso-style-type:export-only; 	text-indent:35.45pt; 	line-height:150%;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --><!--[if gte mso 10]&gt; &lt;!   /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:&quot;&quot;; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	text-indent:35.45pt; 	line-height:150%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:&quot;Calibri&quot;,&quot;sans-serif&quot;; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:&quot;Times New Roman&quot;; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin;} --> <!--[endif]-->
<p>&nbsp;</p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-family:&amp;">o sposobach walki z potencjalnych bankructwem</span></p>
</div>
Posted in moje prywatne dziwactwa Tagged: biblioteka, gotówka, książki, Ludmiła Ogrójec, niezwykle odkrywcze teorie, świństwa straszne <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1543/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1543/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1543/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1543&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/10/19/o-sposobach-przeciwdzialania-potencjalnemu-bankructwu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o tym, że zaniemówiłam</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/10/11/o-tym-ze-zaniemowilam/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/10/11/o-tym-ze-zaniemowilam/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Oct 2009 21:56:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[niesłodzone]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Tori Amos]]></category>
		<category><![CDATA[wojaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1526</guid>
		<description><![CDATA[Rzadko mi się to zdarza, ale tym razem całkowicie zabrakło mi słów. Co gorsza – poważnie podejrzewam, że upłynie jeszcze sporo czasu zanim ten cokolwiek nienaturalny dla mnie stan ustąpi, na powrót pozwalając mi swobodnie formułować myśli oraz nadawać im kształt zdań bardzo wielokrotnie złożonych. A wszystko dlatego, że – zerwawszy się z łóżka o [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1526&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>R</strong>zadko mi się to zdarza, ale tym razem całkowicie zabrakło mi słów. Co gorsza – poważnie podejrzewam, że upłynie jeszcze sporo czasu zanim ten cokolwiek nienaturalny dla mnie stan ustąpi, na powrót pozwalając mi swobodnie formułować myśli oraz nadawać im kształt zdań bardzo wielokrotnie złożonych. A wszystko dlatego, że – zerwawszy się z łóżka o diabelnie nieprzyzwoitej godzinie ósmej nad ranem – zaopatrzona w Bilet Podróżnika, upoważniający mnie do intensywnych wojaży przez cały łikend, wybrałam się wczoraj na podbój stolicy.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>S</strong>ama Warszawa nie wywarła na mnie, rzecz jasna, aż tak piorunującego wrażenia, by mogło ono tłumaczyć ten nieoczekiwany atak kompletnej niemoty, aczkolwiek widok rozkosznie kiczowatego Pałacu, onegdaj pod wezwaniem wujaszka Józefa, bez wątpienia zaliczyć należy do doznań silnie wzruszających. Ostateczny cel mojej wyprawy nie miał jednak nic wspólnego z podziwianiem koszmarków radzieckiej architektury i związany był przede wszystkim z artystyczną ucztą, na którą czekałam z utęsknieniem od dobrych kilku miesięcy. Aż wreszcie się doczekałam i… odebrało mi mowę. W związku z czym jedyny konstruktywny komentarz, który jestem w stanie z siebie wykrzesać, sprowadza się w chwili obecnej zaledwie do wątłego czasownika, okraszonego boleśnie zdawkowym przysłówkiem:</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>B</strong>yło niewiarygodnie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>daję sobie oczywiście sprawę z tego, że jako rozmiłowana w materii słowa adeptka nauk, związanych z szeroko pojętą sztuką literacką, powinnam wysilić się na zdecydowanie bardziej porywającą relację, cały problem polega jednak na tym, że jakoś nieszczególnie potrafię i –<sub> </sub>co istotniejsze – niespecjalnie mam ochotę, by podejmować się tego o tyleż niewdzięcznego, co prawdopodobnie niewykonalnego zadania. Powiedzieć bowiem, że koncert był udany, że miałam okazję wysłuchać na żywo <em>Cornflake Girl</em>, <em>Jamaica Inn</em>, <em>Gold Dust</em>, <em>Precious Things</em> czy <em>Space Dog</em>, że podobało mi się i bawiłam się świetnie – podobnie zresztą jak chyba cała reszta publiczności –  to w tym wypadku nie powiedzieć nic.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>B</strong>o to nie był <em>udany koncert</em>, <em>piosenki śpiewane na żywo</em> i <em>świetna zabawa</em> – to była magia. Obezwładniający, hipnotyczny, uduchowiony erotyzm, zamknięty w drobnym, zmysłowo poruszającym się ciele. A do tego głos – nieprawdopodobnie czysty i bajecznie zniewalający. Do tego stopnia, że już przy pierwszych dźwiękach pozwoliłam sobie na bezwarunkową kapitulację, poddając się bez walki absolutnemu, bezwstydnemu zaniemówieniu i następne dwie godziny spędziłam, siedząc bez ruchu z – nieelegancko mówiąc – rozdziawioną gębą, niemal wstrzymując oddech. Pal zatem licho rzetelne, zgrabne, obiektywne sprawozdanie, zawierające setlistowe zestawienie, suche fakty i kwieciste wyrazy uznania – to były czary. Po prostu czary, których nie da się opisać słowami.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1528" title="Tori Amos" src="http://chyba.files.wordpress.com/2009/10/tori16.jpg?w=500&#038;h=332" alt="Tori Amos" width="500" height="332" />Fot. Marcin Bąkiewicz/WP</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong>czoraj, po raz pierwszy w życiu – i, miejmy nadzieję, nie ostatni – byłam na koncercie Tori Amos:</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://chyba.wordpress.com/2009/10/11/o-tym-ze-zaniemowilam/"><img src="http://img.youtube.com/vi/RkNCO3qEGuI/2.jpg" alt="" /></a></span><br />
(czy będzie szczytem chełpliwości jeśli dodam, że widok z czwartego rzędu był nieporównywalnie lepszy?)</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>owrócę, jak tylko odzyskam mowę.</p>
Posted in niesłodzone Tagged: muzyka, Tori Amos, wojaże <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1526/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1526/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1526/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1526/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1526/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1526/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1526/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1526/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1526/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1526/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1526&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/10/11/o-tym-ze-zaniemowilam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://chyba.files.wordpress.com/2009/10/tori16.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Tori Amos</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/RkNCO3qEGuI/2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>o tym, że narzekanie jest fajne</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/09/29/o-tym-ze-narzekanie-jest-fajne/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/09/29/o-tym-ze-narzekanie-jest-fajne/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 15:19:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[niesłodzone]]></category>
		<category><![CDATA[Helsinki Complaints Choir]]></category>
		<category><![CDATA[marudnie]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1514</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszą notkę sponsoruje Helsinki Complaints Choir, czyli Helsiński Chór Narzekań. A brzmi on tak:

Jak widać na załączonym obrazku narzekanie też bywa twórcze i ogromnie inspirujące. W związku z czym z niekłamaną przyjemnością od paru dni żarliwie oddaję się tej czynności, w chwili obecnej osiągnąwszy już taką wprawę, że z powodzeniem mogłabym pokusić się o stworzenie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1514&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>D</strong>zisiejszą notkę sponsoruje Helsinki Complaints Choir, czyli Helsiński Chór Narzekań. A brzmi on tak:</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://chyba.wordpress.com/2009/09/29/o-tym-ze-narzekanie-jest-fajne/"><img src="http://img.youtube.com/vi/ATXV3DzKv68/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>J</strong>ak widać na załączonym obrazku narzekanie też bywa twórcze i ogromnie inspirujące. W związku z czym z niekłamaną przyjemnością od paru dni żarliwie oddaję się tej czynności, w chwili obecnej osiągnąwszy już taką wprawę, że z powodzeniem mogłabym pokusić się o stworzenie własnej, równie chwytliwej pieśni.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>B</strong>o narzekanie to dobra rzecz.</p>
<p style="text-align:justify;">•</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>iłośnikom szeroko pojętego zrzędzenia polecam <a href="http://www.complaintschoir.org/" target="_blank">tę</a> stronę – wytropić można na niej narzekające chóry z rozmaitych zakątków świata. Na przykład <a href="http://www.youtube.com/watch?v=VGgkHyti0ME&amp;feature=related" target="_blank">z Budapesztu</a> – jego mieszkańcy też wyjątkowo ładnie marudzą.</p>
Posted in niesłodzone Tagged: Helsinki Complaints Choir, marudnie, muzyka <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1514/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1514/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1514/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1514/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1514/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1514/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1514/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1514/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1514/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1514/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1514&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/09/29/o-tym-ze-narzekanie-jest-fajne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/ATXV3DzKv68/2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>o problemach natury ocznej</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/09/23/o-problemach-natury-ocznej/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/09/23/o-problemach-natury-ocznej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Sep 2009 18:58:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[moje prywatne dziwactwa]]></category>
		<category><![CDATA[Dr House]]></category>
		<category><![CDATA[G.]]></category>
		<category><![CDATA[mądrości ludowe]]></category>
		<category><![CDATA[niezwykle odkrywcze teorie]]></category>
		<category><![CDATA[oko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1508</guid>
		<description><![CDATA[Znowu jestem kobietą maltretowaną. A przynajmniej na taką wyglądam – wszystko dlatego, że zepsuło mi się oko i aktualnie za sprawą owego wyjątkowo nieestetycznie podpuchniętego narządu swobodnie mogłabym ustawić się w jednym szeregu z całym tabunem nieszczęśliwych ofiar przemocy domowej. Co, szczerze mówiąc, umiarkowanie cieszy zarówno mnie, jak i moją babską próżność, zaś nieszczęsnego G. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1508&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>nowu jestem kobietą maltretowaną. A przynajmniej na taką wyglądam – wszystko dlatego, że zepsuło mi się oko i aktualnie za sprawą owego wyjątkowo nieestetycznie podpuchniętego narządu swobodnie mogłabym ustawić się w jednym szeregu z całym tabunem nieszczęśliwych ofiar przemocy domowej. Co, szczerze mówiąc, umiarkowanie cieszy zarówno mnie, jak i moją babską próżność, zaś nieszczęsnego G. stawia w wybitnie niekorzystnym świetle, czyniąc zeń modelowy przykład damskiego boksera. Którym, owszem, <a href="http://chyba.wordpress.com/2009/07/09/o-tym-ze-jestem-kobieta-maltretowana/" target="_blank">zdarzało mu się bywać</a>, tym razem jednak z moją opuchlizną niewiele miał wspólnego. I tej wersji oboje będziemy się trzymać.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>oja gruntowna i niebywale wszechstronna wiedza medyczna skłania mnie natomiast ku podejrzeniu, że głównym sprawcą obrzęku, wrednie panoszącego się obecnie na mojej lewej powiece, jest twór o wdzięcznej nazwie <em>hordeolum externum, </em>aczkolwiek<em> </em>w głębi duszy mam cichą nadzieję, iż to banalne rozpoznanie nie wyczerpuje jeszcze całego tematu mojego zepsutego oka. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, iż od pewnego czasu szalenie głębokim <a href="http://chyba.wordpress.com/2009/07/30/o-tym-ze-w-koncu-uleglam/" target="_blank">afektem darzę doktora House’a</a> – jak na zagorzałą miłośniczkę jego medycznych poczynań oraz pojętną uczennicę przystało śmiem więc przypuszczać, że problem ze spuchniętym narządem wzroku to zaledwie wierzchołek góry lodowej, pod którym kryje się jakaś wyjątkowo atrakcyjna, egzotyczna, niespotykana choroba o piekielnie intrygującej nazwie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie doszłam wprawdzie jeszcze do tego, jak brzmieć będzie ostateczna diagnoza, obstawiam jednak, że jej sformułowanie poprzedzi jakiś nieoczekiwany, prawdziwie spektakularny nowy objaw. Na przykład krwawienie z oczodołu – to byłoby coś. Nie dość, że wystarczająco upiorne i poważne, to jeszcze efektowne. No i dużo lepsze niż jakaś tam sobie zwyczajna opuchlizna. W oczekiwaniu na jego wystąpienie na wszelki wypadek wypadałoby, rzecz jasna, zlecić tomografię z kontrastem, rezonans i biopsję dowolnej części ciała – najlepiej nerki lub wątroby – po konsultacji z zespołem jestem jednak niemal pewna, że to nie toczeń z zespołem Sjögrena, sarkoidoza ani żaden guz. Są zbyt oczywiste. Podobnie zresztą jak <em>hordeolum </em>– House nigdy w życiu nie pozwoliłby sobie na tak trywialne rozpoznanie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> razie jednak, gdyby jakimś cudem okazało się, że moja błyskotliwa teoria jest błędna i problem istotnie sprowadza się tylko do swojskiego jęczmienia, na wszelki wypadek zapytam: czy jest może na sali jakiś szaman? Mgliście przypominam sobie, że jedna z metod medycyny naturalnej na pozbycie się tego paskudztwa z oka zakładała kurację przy użyciu złotej biżuterii, niespecjalnie przypominam sobie jednak szczegóły tej terapii. Boję się, że nieumiejętnie wykonane manewry złotem – materiałem bądź co bądź dość szeroko rozpowszechnionym w ludowych praktykach na wszelkie okazje – mogą spowodować, że zamiast usunąć jęczmień, uda mi się co najwyżej ze sporym prawdopodobieństwem oszacować liczbę przyszłego potomstwa – jak to zwykle w przypadku ludowych metod bywa zapewne mocno mnogą. I zostanę, jak ta wsiowa dziołcha, z jęczmieniem i liczną dziatwą pod strzechą.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A</strong> w takiej sytuacji to ja już chyba wolę tego nudnego tocznia albo sarkoidozę…</p>
Posted in moje prywatne dziwactwa Tagged: Dr House, G., mądrości ludowe, niezwykle odkrywcze teorie, oko <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1508/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1508/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1508/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1508/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1508/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1508/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1508/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1508/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1508/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1508/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1508&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/09/23/o-problemach-natury-ocznej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o tym, że zostałam rzecznikiem praw gołębi</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/09/15/o-tym-ze-zostalam-rzecznikiem-praw-golebi/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/09/15/o-tym-ze-zostalam-rzecznikiem-praw-golebi/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 23:34:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[moje prywatne dziwactwa]]></category>
		<category><![CDATA[amiszostwo]]></category>
		<category><![CDATA[balkon]]></category>
		<category><![CDATA[G.]]></category>
		<category><![CDATA[gołębie]]></category>
		<category><![CDATA[jajo]]></category>
		<category><![CDATA[pomidor]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1504</guid>
		<description><![CDATA[Na samym wstępie czuję się w obowiązku zaznaczyć, że stało się to wyniku wyjątkowo złośliwego zrządzenia losu. Na które nie miałam absolutnie żadnego wpływu, bo prawa zwierząt to jedno, ale o tym, że gołębi nie znoszę jak zarazy morowej, nie muszę chyba nikogo zapewniać. Fakt, że pierzaste zasrańce obrały mój własny, osobisty balkon za cel [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1504&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>a samym wstępie czuję się w obowiązku zaznaczyć, że stało się to wyniku wyjątkowo złośliwego zrządzenia losu. Na które nie miałam absolutnie żadnego wpływu, bo prawa zwierząt to jedno, ale o tym, że gołębi nie znoszę jak zarazy morowej, nie muszę chyba nikogo zapewniać. Fakt, że pierzaste zasrańce obrały mój własny, osobisty balkon za cel podstępnych <a href="http://chyba.wordpress.com/2008/09/04/o-lokalnej-wojence/" target="_blank">nalotów bombowych</a>, bezczelnie łamiąc przy tym – mimo moich <a href="http://chyba.wordpress.com/2008/12/07/o-spektakularnym-zwyciestwie/" target="_blank">usilnych starań</a> – wszelkie reguły w miarę <a href="http://chyba.wordpress.com/2009/04/15/o-tym-ze-wykopalam-topor-wojenny/" target="_blank">pokojowego współegzystowania</a> wystarczy, by stwierdzić, że nie są to, nie były i prawdopodobnie nigdy nie będą moje ulubione stworzenia żywe. W związku z czym najchętniej powystrzelałabym je w kosmos, zerkając tylko, czy aby na pewno pierze równo się sypie. Bo zasłużyły.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>arę dni temu odkryłam jednak, że ironia losu jest w stanie dosięgnąć i mnie – zapiekłą przeciwniczkę latającej partyzantki. A wszystko zaczęło się od tego, że mój Współzamieszkujący zdecydował się wreszcie usunąć pozostałości <a href="http://impactofreality.wordpress.com/2009/08/18/pamietajcie-o-ogrodach/" target="_blank">pomidorowych krzaczków</a>, które przez całe lato umajały nam balkon, dawały plony i pozwalały ogłupionemu naturą G. czerpać diabelną satysfakcję z planowanego amiszostwa, które – według wszelkiego prawdopodobieństwa – w końcu dosięgnie i mnie, wsadzając mi na głowę szkaradny czepiec i w dłoń wciskając maselnicę. Tymczasem jednak pora zbiorów dobiegła końca, więc wraz z nadejściem jesiennych dni mój poczciwy chłop małorolny zmuszony był powściągnąć nieco swoje ogrodnicze zapędy i – zebrawszy się wreszcie w sobie – zaśpiewać <em>Adios pomidory</em>, po czym, jak na szanującego się plantatora przystało, zlikwidować resztki sterczących na balkonie badyli. Co stało się bezpośrednią przyczyną mojej zguby…</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> tym miejscu można by oczywiście zapytać: Gołębie? Pomidory? Gdzie związek? Usłużnie odpowiadam: w doniczce. Otóż kilka dni po pozbyciu się z balkonu ogołoconych krzaczków, w pustych doniczkach, które pozostały na terenie dawnego sadu, zdarzyło mi się zaobserwować jakieś niezdrowe poruszenie. Natychmiast, rzecz jasna, rozgoniłam pierzaste towarzystwo, bo żaden gołąb nie będzie mi przecież meliny na balkonie organizował. Wszystko wskazuje jednak na to, że w swoich działaniach odpędzająco-straszących byłam nie dość stanowcza, bo w jednej z doniczek jakoś tak nagle sprzętów i ozdób przybyło i zanim się obejrzałam, mogłam podziwiać spoczywające w niej jajo. Najprawdziwsze gołębie jajo.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>ół biedy, gdyby było to jajo-sierota, jajo-wpadka, jajo niechciane, niekochane i porzucone. Sęk jednak w tym, że poza owym niefortunnym gołębiem nienarodzonym, na balkonowym stanie posiadam obecnie również jedną wysiadującą matkę, co trochę zmienia postać rzeczy. Bo chociaż parszywych zasrańców – podobnie zresztą jak jajek – nie cierpię, nie mogę się przecież dopuścić ptasiej aborcji. To byłoby okrutne.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie znalazłszy lepszego wyjścia z całej sytuacji, z rezygnacją przyjęłam więc do wiadomości fakt, że mój balkon przerodził się w małą wylęgarnię i – kategorycznie nie zgadzając się na jakiekolwiek akty wypędzenia, proponowane przez moich pozbawionych serca współlokatorów – aktualnie staram się dbać o spokój i dobre samopoczucie przyszłej matki i jej potomka. Dzisiaj w przypływie dobroci wyniosłam jej nawet wodę i coś na ząb, przymykając oko na okrutnie zapaskudzoną posadzkę. To w końcu tylko siedemnaście dni wysiadywania i miesiąc wychowywania (o ile Wikipedia nie kłamie), przeżyję.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>resztą skłamałabym mówiąc, że myśl, iż na moim balkonie wysiadywany jest właśnie mały gołąbek, wcale mnie nie wzrusza.</p>
Posted in moje prywatne dziwactwa Tagged: amiszostwo, balkon, G., gołębie, jajo, pomidor, wojna <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1504/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1504/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1504/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1504&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/09/15/o-tym-ze-zostalam-rzecznikiem-praw-golebi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>o tym, żem z lekka zakopana</title>
		<link>http://chyba.wordpress.com/2009/09/03/o-tym-zem-z-lekka-zakopana/</link>
		<comments>http://chyba.wordpress.com/2009/09/03/o-tym-zem-z-lekka-zakopana/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Sep 2009 19:02:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sis</dc:creator>
				<category><![CDATA[niesłodzone]]></category>
		<category><![CDATA[G.]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[Praca Magisterska]]></category>
		<category><![CDATA[świństwa straszne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chyba.wordpress.com/?p=1495</guid>
		<description><![CDATA[I z głębi zasp, usypanych z piętrzącej się obecnie na moim łóżku sterty strasznych świństw, donoszę pospiesznie, iż:

jeszcze dycham
poziom mojej nieznośności wielokrotnie przekroczył już wszelkie dopuszczalne granice, w przypływie miłosierdzia postanowiłam więc przekonać mego sponiewieranego Współzamieszkującego, aby profilaktycznie oddalił się na cały łikend, ponieważ tak będzie lepiej dla nas obojga. Na co Współzamieszkujący przystał ze [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1495&subd=chyba&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p style="text-align:justify;"><strong>I</strong> z głębi zasp, usypanych z piętrzącej się obecnie na moim łóżku sterty strasznych świństw, donoszę pospiesznie, iż:</p>
<ul style="text-align:justify;">
<li>jeszcze dycham</li>
<li>poziom mojej nieznośności wielokrotnie przekroczył już wszelkie dopuszczalne granice, w przypływie miłosierdzia postanowiłam więc przekonać mego sponiewieranego Współzamieszkującego, aby profilaktycznie oddalił się na cały łikend, ponieważ tak będzie lepiej dla nas obojga. Na co Współzamieszkujący przystał ze szczerym entuzjazmem. Może nawet ciut zbyt szczerym.</li>
<li>piszę. Na dowód demonstrując to:</li>
</ul>
<p style="text-align:justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1496" title="Zdjęcia-0038" src="http://chyba.files.wordpress.com/2009/09/zdjecia-0038.jpg?w=400&#038;h=300" alt="Zdjęcia-0038" width="400" height="300" /><strong></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>owrócę, jak tylko uda mi się spod tego wygrzebać. Bez odbioru.</p>
Posted in niesłodzone Tagged: G., pisanie, Praca Magisterska, świństwa straszne <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/chyba.wordpress.com/1495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/chyba.wordpress.com/1495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/chyba.wordpress.com/1495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/chyba.wordpress.com/1495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/chyba.wordpress.com/1495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/chyba.wordpress.com/1495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/chyba.wordpress.com/1495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/chyba.wordpress.com/1495/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/chyba.wordpress.com/1495/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/chyba.wordpress.com/1495/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=chyba.wordpress.com&blog=2631144&post=1495&subd=chyba&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chyba.wordpress.com/2009/09/03/o-tym-zem-z-lekka-zakopana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/0340844a31f200f20bbc3eb7be5bd5da?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">sis</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://chyba.files.wordpress.com/2009/09/zdjecia-0038.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zdjęcia-0038</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>